wtorek, 10 stycznia 2017

Nowy rok - stare denko. Zużycia grudnia

Witajcie:*


Moja nieobecność na blogu znacząco się wydłużyła bo z jednej choroby wpadałam w drugą. 
W grudniu panowała grypa jelitowa a teraz wylądowałam w łóżku z zapaleniem krtani.
W moim mieście jest prawdziwa epidemia.
Mam nadzieję że Wy lepiej się trzymacie :)

 Powracam z zużyciami grudniowymi.
Jest masa próbek bo na nich skupiłam się przede wszystkim.
Zapraszam do lektury.




Od lewej:

1. Perfecta Express Mask maseczka koktajlowa SOS - ma całkiem przyjemny zapach i skuteczne działanie. Idealna by doprowadzić twarz do ładu przed imprezą. Polecam ją zmyć po określonym przez producenta czasie a nie nakładać na nią makijaż (jak zaleca producent) bo wszystko się zroluje. Kupię ponownie.

2. Eveline 8w1 Total Action chłodząca maseczka+peeling - wychodzę z założenia że jak peeling to peeling a jak maseczka to maseczka i nie mieszam tych dwóch rzeczy razem. Maska sama w sobie jest całkiem przyjemna, delikatnie chłodzi i nawilża jednak jej aplikacja przez te drobinki nie jest tak miła jak w przypadku innych maseczek. Nie kupię ponownie.

3. Eveline SOS odmładzająca maseczka z diamentami i 24k złotem - Maska bardzo podobna do tej z Perfecty. Ma bardziej żelową konsystencję i mnóstwo drobinek. Zapach jest intensywniejszy, jakby owocowy. Polecam ją ,tak jak tą z Perfecty przed każdym większym wyjściem bo po niej twarz wygląda świeżo i promiennie. Kupię ponownie.

4. Efektima Hydro-Repair maska doskonale nawilżająca - jestem wprost zakochana zapachu tej maski <3 Pięknie pachnie mango z nutka ananasa. Skóra po jej użyciu jest przyjemnie nawilżona i gładka. Na pewno do niej wrócę.


5. Ziaja Masło Kakaowe odżywcza maseczka do skóry normalne,suchej i wrażliwej - maska jest bardzo przyjemna w użyciu. Porządnie nawilża,koi i ma cudowny zapach masła kakaowego. Cóż więcej. Polecam. Kupię ponownie.

6. Perfecta Serum C-Forte intensywnie regenerujące - uwielbiam to serum! Twarz zyskuje blask, ożywia się i wygładza. Ma do tego rewelacyjny cytrusowy zapach. Kupię ponownie.


7. Holika Holika ALOE 99% Soothing Gel - Dowód na to że w kosmetyku można zakochać się od pierwszego użycia! Fenomenalnie nawilża i wchłania się ekspresowo! Idealny pod makijaż. Kupię pełnowartościową wersję.

8. Mizon Vita Lemon sparkling peeling gel - najlepszy peeling enzymatyczny jakiego miałam okazję używać. Działa błyskawicznie po nałożeniu. Skóra jest gładka, rozjaśniona. Idealny. Kupię pełnowartościowy produkt.

9. Vichy Idealia skin sleep - po samej próbce jestem bardzo zaciekawiona pełną wersją bo po nocy z tym żelem twarz wyglądała na wypoczętą i świeżą. Jestem pozytywnie zaskoczona. Muszę przetestować pełny produkt.

10. Biotherm Blue Therapy - przyjemnie pachnący lekki krem. Plus za flitr SPF 15. Ładnie utrzymał nawilżenie twarzy w dzień więc z chęcią skusiłabym się na cały słoiczek.


11. Dermedic Tolerans Sensitive krem odżywczy na noc - Krem jest przeznaczony dla skóry nadwrażliwej, alergicznej i skłonnej do podrażnień. Wykorzystałam go gdy zrobiłam sobie kuku peelingiem i miałam totalna masakrę na policzkach. Nałożyłam go na noc a rano buźka była miękka i ukojona. Przydałby mi się właśnie w razie takich sytuacji.

12. La Roche-Posay Hydraphase Intense Legere - miałam kilka próbek tego kremu i mogę że powiedzieć na strefie suchej mojej twarzy sprawdził się idealnie. Utrzymuje nawilżenie którego wymagam, szybko się wchłania i nie roluje pod makijażem. Kupiłabym pełną wersję.

13. Sylveco lekki krem brzozowy - ten krem oceniam przyzwoicie. Nawilżył, szybko się wchłonął i nie zapchał. Skusiłabym się na pełne opakowanie.

14. Sylveco lekki krem nagietkowy - z kolei tu denerwował mnie zapach, nie mogłam się do niego przekonać. Krem ładnie wygładził skórę i załagodził drobne podrażnienia ale zapach to nie moja bajka.



15. Le Petit Marseillais Żel pod prysznic kwiat pomarańczy - co do żeli pod prysznic mam nieduże wymagania. Mają skutecznie oczyszczać i dobrze się pienić. W tym przypadku oba warunki zostały spełnione. Do tego ładnie pachnie i nie wysusza skóry.

16. Delia cosmetics Cameleo szampon keratynowy - Używam do mycia włosów metody kubeczkowej i w przypadku tego szamponu zrobiłam tak samo. Szampon ładnie oczyścił włosy, nie wysuszył. Były sypkie i błyszczące. Polecam

17. Sylveco balsam myjący do włosów z betuliną - tutaj balsam nałożyłam bezpośrednio na włosy, bez rozcieńczania wodą. I warto było. Efektem były nawilżone i świeże włosy które chciałam ciągle dotykać;) Kupie pełną wersję.


18. Yoskine Junsei Anti-age - krem jest bardzo lekki, wchłania się na momencie i nie roluje na twarzy. Z chęcią kupiłabym wersję pełnowymiarową.

19. Palmer's Balsam do ciała masło kakaowe - gęsty, treściwy balsam pachnący naturalnym masłem kakaowym. Nie wyczuwam w nim żadnej chemii. Otula skórę jak szalik i mocno nawilża.

20. BingoSpa kolagen do ciała - ot zwykły nawilżający balsam do ciała z ładnym zapachem. Przyjemnie się go używa ale staniki nie latają :D


21. Mitomo Green Tea Sheet Mask - koreańska maska w płachcie z wyciągiem z zielonej herbaty. Po prostu rewelacja! Maska cudownie odżywia skórę, łagodzi podrażnienia, wygładza i głęboko nawilża. Dostałam ją w paczce od przyjaciółki z Japonii.


22. Ziaja sopot spa krem ujędrniający - Kolejne już zużyte przeze mnie opakowanie. Bardzo się z nim lubimy:) Tu recenzja: kilk

23. Lirene peeling drobnoziarnisty - dorwałam go na promocji w Biedronce pewnego dnia i od tej pory jestem mu wierna. Złuszcza tak jak tego oczekuje i bez podrażnień. Używam go na zmianę z peelingiem Perfecty w saszetce le ten wolę jakoś bardziej. Może ze względu na przyjemny zapach :)

24. Vichy Purete Thermale pianka do mycia twarzy - mój osobisty hit. Pianka jest już niestety niedostępna, ja swoją miałam z allegro. Oczyszcza, dobrze zmywa makijaż i łagodzi wszelkie podrażnienia. Idealna.

25. Sylveco lekki krem rokitnikowy - tak jak w przypadku kremu nagietkowego nie polubiłam jego zapachu. Działanie miał naprawdę w porządku bo i nawilża i wygładza skórę ale cóż z tego skoro zapachowo mnie odrzucał. Zużyłam go jak najszybciej i raczej nie wrócę. Wielka szkoda.


26. Joko Pump your lashes - jedna z niewielu mascar które naprawdę lubiłam. Miała super silikonową szczoteczkę którą idealnie rozczesywała rzęsy, nie nabierała też za dużo tuszu . Rzęsy były rewelacyjnie wydłużone i mega pogrubione. Wróciłabym jeszcze do niego :)

27. Eyeliner laleczka - kosmetyk koreański który kiedyś wygrałam ale długo nie otwierałam i tak sobie czekał na swoją kolej. To był jeden z lepszych eyelinerów jakie miałam. Zazwyczaj używam właśnie tych w kałamarzu, czasem w pisaku. Tym właśnie mogłam zrobić równą i mocno czarną kreskę. No i do tego to urocze opakowanie:)


28. Toni&Guy Prep heat protection mist - mój hit 2016 roku. Perfekcyjnie chroni włosy przed gorącem suszarki(używam tylko suszarki do włosów, żadnych innych urządzeń do stylizacji) mam już kolejne opakowanie i będę kupować go nadal.

29. Aussie spray ochronny + sprawy prostujący - tańsza alternatywa dla Toni&Guy. Sprawdził się u mnie i gdy zabraknie mi tamtego, może znów kupię ten.

30. Farmona Radical szampon normalizujący - jestem posiadaczką włosów przetłuszczających się u nasady i przesuszających na końcach więc ten szampon był dla mnie stworzony. Tak jak pisałam wyżej używam metody kubeczkowej by tak nie zniszczyć reszty włosów. Dzięki temu dobrze oczyszczam skórę głowy a pasma zostają całe. Ten produkt idealnie nada się do takiego mycia. Polecam.

31. Joanna Naturia peeling myjący z truskawką - średni zdzierak, raczej dla skóry mało wymagającej, potrzebującej codziennego drobnego złuszczenia.

32. Farmona Tutti Frutti wiśnia i porzeczka - a tu niespodzianka! Elegancki zdzierak, do tego ładnie pachnący i trzymający się ładnie skóry. Czego chcieć więcej? :)

To już wszystkie zużycia grudnia. 
Używałyście któregoś z wymienionych produktów? :)
Podzielcie się wrażeniami:)

Peace & Love :*

piątek, 11 listopada 2016

Trio cieni Smashbox - idealne do makijażu dziennego

Witajcie :*


Dawno nie było na blogu recenzji kosmetyków kolorowych więc postanowiłam to zmienić.
Dzisiaj zaprezentuje Wam wspaniałe trio cieni do powiek, którymi można stworzyć makijaż dzienny, pasujący w zasadzie każdemu kolorowi oczu.
Wygrałam ten zestaw w konkursie i gdy go otrzymałam to od razu wypróbowałam. 
Zaskoczył mnie pozytywnie, wobec tego dzielę się z Wami moimi wrażeniami.


Smashbox - Photo Op eye shadow trio


 Opis producenta:
 
 Smashbox Eye Shadow Trio to wspaniale dobrane kolorystycznie cienie, które użyte razem dają efekt podkreślenia i wydobywają naturalne piękno oczu. 
Łatwo się mieszają ze sobą, długo pozostają na powiekach.

Skład:  

 Moja opinia:

Cienie znajdują się w plastikowym okrągłym opakowaniu zamykanym na zatrzask.
Zamknięcie jest solidne, nie ma prawa się otworzyć.
Kółeczko jest bardzo wytrzymałe - cienie kilka razy mi upadły i nic im się nie stało.



Każdy cień ma swoją nazwę:

Matowy beż - Bare
Połyskujący róż - Pink Quartz 
Brąz z drobinkami - Sienna 


 Cienie są dobrze napigmentowane, łatwo się je nakłada i blenduje.
Takie połączenie kolorów pozwala na stworzenie pięknego,dziennego makijażu który rozświetli nasze spojrzenie.
Cały dzień nosiłam je na oku i nie wycierały się ani nie zlały w jedną plamę.

 (zdjęcie w sztucznym oświetleniu)
 
Minimalnie osypywały mi się przy aplikacji kolory
z drobinkami ale znalazłam na to radę.

Po pierwsze - nakładam je na uprzednio zastosowaną bazę pod cienie
Po drugie - używam metody stemplowania czyli pacam pędzelkiem raz za razem :D

Odstraszająco może działać cena - około 140 zł, ale na allegro widuję je w znacznie niższych cenach.

Podsumowując, polecam ten piękny zestaw bo jest bardzo uniwersalny, poręczny - można go zabrać wszędzie, zajmuje mało miejsca i trwały.


Spotkałyście się już z tymi cieniami?
Jakie zestawy Wy polecacie?:)

poniedziałek, 3 października 2016

Nowości Września: The Body Shop, Aliexpress, MUR i wiele innych

No i znowu długo mnie nie było...ale zaszło wiele wiele zmian w moim życiu dlatego proszę o zrozumienie.
Otóż 31 sierpnia powiedziałam TAK i jestem szczęśliwą narzeczoną :)

Obecnie z ukochanym planuje ślub i wesele co wiąże się z oglądaniem sal, szukaniem zespołu itd...itd... i mój czas się skurczył.
Swoją drogą, nie wiedziałam że planowanie ślubu będzie kosztowało tyle zachodu jednak czuję że warto przez to przejść:)

Dzisiaj pokażę Wam moje nowości których się trochę nazbierało.
Będzie sporo zdjęć:)
Zapraszam do czytania.



Kosmetyki The Body Shop
Te u góry dostałam w prezencie urodzinowym od narzeczonego:
- Masło do ciała o zapachu mango
- Waniliowy zestaw miniaturek: masło do ciała, żel pod prysznic i myjka
- Balsam do ciała z witaminą E

Te na dole kupiłam sama:
- Peeling cukrowy o zapachu mango
- Mgiełka do twarzy z witaminą C
- Żel pod prysznic kokosowy
- Krem do rąk o zapachu karmelizowanego imbiru

Wszystkie uwielbiam i planuje kolejne zakupy<3



Trzy maseczki Babuszki Agafii
- Maseczka witaminowa fitoaktywna
- Ekspresowa maseczka odświeżająca
- Odmładzająca maseczka z mlekiem łosia

Wszystkie trzy są rewelacyjne.
Poczytacie o nich w recenzjach :)



Krem Alterry na dzień i na noc z bio winogronami i białą herbatą to już u mnie stały duet.
Świetnie sprawdzają się na mojej skórze.



Miniaturka peelingu do ciała i żelu pod prysznic Soap & Glory.
Jeśli czytałyście ostatni post to już znacie moje zauroczenie tą marką. Zamówiłam wtedy m.in te kosmetyki.
Wkrótce początek testów.



 Prezent urodzinowy prosto z Niemiec od przemiłej przyjaciółki mojej mamy.
Mini box of love pięknie pachnie maliną i jeżyną.
W skład wchodzi balsam do ciała, żel po prysznic i myjka.



Kolejne kosmetyki TBS, tym razem o zapachu masła kakaowego.
To prezent ode mnie dla siebie:)
Mają nietypowy zapach, na pewno nie dla każdego.



Zjawiskowe naszyjniki które zamówiłam na .Aliexpress.
Są dość ciężkie i porządnie zrobione. 



Kolejne naszyjniki z Aliexpress



Suchy olejek marula marki Vita Liberata wygrany w konkursie na blogu OkiemJustyny
Cudo!



Hybrydy z Aliexpress
Elite99 - kolory 232 i 003
FairyGlo - 3702 - te w szczególności polecam, piękne kolory.



Pędzelek wachlarz z Aliexpress.
Omiatam nim twarz z nadmiaru pudru bądź jak osypie mi się cień do powiek.
Idealnie spełnia swoją rolę.
Włosie nie wypada, jest mięciutkie.



Tatuaż z Aliexpress.
Zamówiłam też inne wzory.



Szczypczyki do zakładania sztucznych rzęs.
Nigdy nie używałam sztucznych rzęs ale zawsze musi być ten pierwszy raz.
Rzęsy z Ali już do mnie lecą:)



Zestaw pędzli z Aliexpress.
Kosztowały mnie około 3 dolarów.
Jak widać niektórych z nich już używałam, szczególnie polubiłam się z tymi do twarzy. 
Włosie jest miękkie jak puch i nie wypada.



Kosmetyki wygrane w rozdaniu.
Jestem w szczególności oczarowana paletą MUR Dreams.
Cienie są mocno napigmentowane i trwałe.
Tak się w niej zakochałam że kupiłam kolejna paletkę MUR,



I oto wyżej wspomniana paleta.
MUR Iconic 3
Cienie są przepiękne ale kolorystyka odrobinę inna od tej do której się przyzwyczaiłam.
Oswajam się z jej kolorami:)


Portfel New Look upolowany w lokalnym sh.
Zapłaciłam za niego 7 zł.
Idealny <3



 Olej z jagód Acai wygrany w konkursie organizowanym przez portal informacyjny mojego miasta wraz z Mydlarnią u Franciszka.



Gumki do włosów z Aliexpress.
Świetnie trzymają moje niesforne włosy jednocześnie ich nie niszcząc.
Zapłaciłam 50 centów za 10 sztuk.



Moje kolczyki z Aliexpress.
Jako że jestem jak sroka i kocham wszystko co się mieni i świeci, nie mogłam ich nie kupić
Są lekkie i wygodne w noszeniu. 



Torebki z Aliexpress.
 Torbę w kształcie diamentu dostałam od narzeczonego na urodziny jako kolejny prezent a drugą kupiłam sama podczas promocji, gdy była za pół ceny.
Przyszły w idealnym stanie, bez żadnego nieprzyjemnego zapachu, z łańcuszkami w komplecie.



Upolowane kosmetyki Soap & Glory.
Dwa masła do ciała, peeling do ciała, balsam z pompka i krem do stóp w tubce.
Wszystkie pachną obłędnie i wspaniale pielęgnują skórę.



 A na koniec chce Wam pokazać mój przepiękny pierścionek zaręczynowy który skradł moje serce <3
Narzeczony idealnie trafił w mój gust.
Zdjęcia nie oddają jego uroku.

To jak na razie tyle nowości.
Wciąż jest w drodze wiele cudeniek z Aliexpress, jak tylko przyjdą to pokażę je na blogu.


 Rzucam się ponownie w wir przedślubnych przygotowań:)
Do następnego razu:*

wtorek, 16 sierpnia 2016

Limonkowy duet w akcji - rozkosz dla zmysłow z Soap and Glory

Dawno mnie nie było na blogu ale miałam kilka życiowych niezbyt miłych zawirowań i urlop który nie przyniósł niestety ukojenia. Teraz regeneruje siły i powracam z moimi tegorocznymi letnimi ulubieńcami w pielęgnacji a konkretnie duetem z Soap and Glory.


Jest to peeling i masło do ciała z serii Sugar Crush. 
Oba kosmetyki są w małych opakowaniach 50 ml, wersje pełnowymiarowe mają 300 ml i już na nie poluje. :) 

Zapraszam do lektury moich achów i ochów nad tym zestawem:)
 



Na pierwszy ogień idzie peeling: 

Sugar Crush Body Scrub - Soap and Glory



 Opis producenta i sposób użycia:

Peeling do całego ciała z rozbitego brązowego cukru, słodkiej limonki, oleju migdałowego i ziaren makadamia. 



 Skład:



Moja opinia:

 Peeling znajduje się w małym, różowym pojemniczku wykonanym z plastiku.
Pojemnik jest szczelny i został porządnie wykonany.
Nie ma opcji by coś z niego wypłynęło po zakręceniu.

Kolorystyka bardzo do mnie przemawia, samo opakowanie zachęca do zakupu.
Uważam że jest przesłodkie. <3


 Peeling ma gęstą, zwarta konsystencje.
Po nałożeniu na ciało nie spływa z niego, trzyma się skóry przy każdym ruchu.
Łatwo się go nabiera a ilość każdy może sobie dostosować do swoich potrzeb.

Bardzo dobrze złuszcza skórę i zauważyłam że przy okazji ją pielęgnuje. Skóra jest nawilżona i wygładzona.

 No i wisienka na torcie: zapach <3
Jest przecudowny<3
Limonka króluje, wybija się na pierwszy plan i robi na naszej skórze orzeźwiające show.

Na 100% kupię ponownie

Sugar Crush Body Buttercream - Soap and Glory


  
Opis producenta i sposób użycia:

Nawilżające masło do ciała o intensywnym, świeżym zapachu limonki.
Zawiera masło Shea, olejek migdałowy, masło kakaowe oraz ekstrakt z kwiatu limonki.



Skład:



Moja opinia:

Co do opakowania - dokładnie to samo co w przypadku peelingu.
Słodkie i solidne.


Masło ma taka konsystencje jaką na dobre masło przystało. Jest bardzo geste. Można je trzymać do góry nogami - nic nie wypłynie.

Kosmetyk stanowi wspaniałe uzupełnienie peelingu. 
Nawilża, pielęgnuje i szybko się wchłania.
Pozostawia uczucie komfortu i wygładzenia.

Na skórze po aplikacji zostaje piękny zapach który długo się na niej utrzymuje.
Zapach limonki jest tu taki kremowy, jakby w ramionach oleju kokosowego który wyczuwam, ale ma tą nutkę kwasowości którą podbija też kiwi.
Dla mnie pachnie oszałamiająco pysznie.

W tym przypadku również kupię ponownie. :)

Jedynym minusem jest cena i dostępność w Polsce.
Każde z nich kosztuje około 50 zł za 300 ml.

Dla mnie to mniej ważne bo zauroczył mnie ten duet i myślę że na stałe u mnie zagości.


Znacie kosmetyki Soap and Glory?
Polecam zapoznać się z całą gamą tej brytyjskiej marki.

Do mnie już lecą kolejne ich produkty. :)