środa, 8 lutego 2017

Kosmetyczne nowości grudnia i stycznia

Witam:)

Dzisiaj będzie taki nowościowy kosmetyczny mix grudniowy
i noworoczny bo nazbierało mi się kosmetyków
które przybyły ale nie miałam okazji ich jeszcze zaprezentować.
Wśród nich są prawdziwe perełki <3

Zapraszam do lektury :)



Zestaw Neicha czyli rzęsy, klej i szczoteczka wygrane w rozdaniu na Instagramie



Zestaw kosmetyków zdobyty w rozdaniu organizowanym na Youtube.



Kosmetyki i akcesoria wygrane w blogowym rozdaniu.




Kosmetyki wygrane w rozdaniu na YT.
Przyszły w takiej pięknej kosmetyczce <3  



Rewelacyjny szampon i odżywka w jednym marki African Pride. Pachnie nieziemsko pięknie <3



Masło do ciała Smoothie Star Soap&Glory.
 



Odżywka do włosów CoCo LoCo marki Lee stafford.
Ma cudowny zapach kokosa <3



Cukrowy pomarańczowy peeling do ciała Organic Shop.
Rewelacyjny zdzierak! 



Maseczki Bielenda i Rival de Loop.
Bielendę już testowałam - rewelka :)



Paletka do konturowania MUR wygrana w blogowym rozdaniu.



Paletka do konturowania Anastasia Beverly Hills Medium wygrana w blogowym konkursie.
Prawdziwy hit! Używałam już jej i jest bezkonkurencyjna.




Pędzle zamówione z Aliexpress. Wachlarzyk już pokazywałam, teraz doszły kolejne pędzelki. Uważam że dorównują jakością markowym pędzlom.



Zestaw szampon + odżywka marki Joico wygrane w konkursie blogowym u Kaczki z piekła rodem:)




Mini krem do rąk Avon kupiony za grosze.
Ma przyjemny zapach i dobrze nawilża.




Krem do rąk Hand Food Soap&Glory.
Wydajny, skuteczny i z wygodną pompką.



Perfumy Orangeasm marki Soap&Glory.
Zapach jest świeży, lekki, stworzony bardziej na lato.  



Masełko do ciała o zapachu Mohito :)
Również idealnie sprawdzi się latem bo orzeźwi i nada lekki zapach.

 To tyle z nowości kosmetycznych tych dwóch miesięcy.
Czas skutecznie zużywać:)

Posiadacie którychś z wyżej wymienionych kosmetyków?
Co polecacie? :)    

niedziela, 29 stycznia 2017

Pielęgnacja i piekny zapach w jednym - Masło do ciała The Righteous Butter Soap & Glory

Witam witam :)


Zima szaleje u nas już na całego.
Nie wiem jak wy ale mam już po dziurki w nosie śniegu, mrozów i wszechobecnego lodu na chodnikach.
Nie zliczę ile razy zaliczyłabym glebę wywijając piruety rodem z Gwiazdy tańczą na lodzie ;)
 Przyzywam już lato i słoneczko bo strasznie za tym tęsknię.
Jak z Wami? Przetrwałyście jakoś trzaskające mrozy?:)

Dzisiaj pojawi się recenzja masła do ciała które używam już od dłuższego czasu i ciągle się nim zachwycam.
Mowa o The Righteous Butter Soap & Glory.
 

Opis producenta:

Masło do ciała ma gładką,kremową i aksamitną konsystencję. Stosowane na ciało zostawi ją miękką, delikatną i dobrze nawilżoną. Zawiera masło Shea, wyciąg z aloesu, bergamotkę i mandarynkę.

Skład i sposób użycia:


Moja opinia:

Masło znajduje się w różowym, plastikowym słoiczku. Mimo że jest to plastik to zaskakuje solidnością.
Szafa graficzna utrzymana jest w stylu retro czym charakteryzuje się ta marka.


Masło ma zwartą konsystencje, nawet obracając słoiczek do góry dnem nic nie wypłynie.
Nałożone, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania.
Wydajność powala, używam go tyle czasu i ubytek jest znikomy.


To cudeńko idealnie nawilża i to nawilżenie utrzymuje się długi czas. Uwielbiam używać go na noc bo budzę się z skórą jak jedwab - gładką, odżywioną i przyjemną w dotyku.
Zresztą wystarczy spojrzeć na skład, to wszystko zasługa masła Shea, oleju kokosowego, oleju różanego, masła kakaowego i ekstraktu z aloesu.


A teraz najlepsze - zapach <3
Intensywny, przypominający perfumy i szokująco trwały.
Zazwyczaj zapach maseł do ciała szybko się ulatnia a tu wręcz przeciwnie! 

Gdy gdzieś wychodzę i użyję tego masła - nie spryskuje się już perfumami. Ten jeden kosmetyk w zupełności wystarczy by pachnieć kobieco i seksownie.
Na Wizażu spotkałam się z opinią pewnej dziewczyny że zapach tego produktu przypomina jej perfumy Miss Dior Cherie. Muszę to sprawdzić:)

Jedynym minusem jest dostępność ale na Allegro można spokojnie to masełko znaleźć.

Podsumowując: nie mam się do czego przyczepić. 
To mój osobisty hit! :)
Polecam!


Znacie? Używacie?:)

wtorek, 10 stycznia 2017

Nowy rok - stare denko. Zużycia grudnia

Witajcie:*


Moja nieobecność na blogu znacząco się wydłużyła bo z jednej choroby wpadałam w drugą. 
W grudniu panowała grypa jelitowa a teraz wylądowałam w łóżku z zapaleniem krtani.
W moim mieście jest prawdziwa epidemia.
Mam nadzieję że Wy lepiej się trzymacie :)

 Powracam z zużyciami grudniowymi.
Jest masa próbek bo na nich skupiłam się przede wszystkim.
Zapraszam do lektury.




Od lewej:

1. Perfecta Express Mask maseczka koktajlowa SOS - ma całkiem przyjemny zapach i skuteczne działanie. Idealna by doprowadzić twarz do ładu przed imprezą. Polecam ją zmyć po określonym przez producenta czasie a nie nakładać na nią makijaż (jak zaleca producent) bo wszystko się zroluje. Kupię ponownie.

2. Eveline 8w1 Total Action chłodząca maseczka+peeling - wychodzę z założenia że jak peeling to peeling a jak maseczka to maseczka i nie mieszam tych dwóch rzeczy razem. Maska sama w sobie jest całkiem przyjemna, delikatnie chłodzi i nawilża jednak jej aplikacja przez te drobinki nie jest tak miła jak w przypadku innych maseczek. Nie kupię ponownie.

3. Eveline SOS odmładzająca maseczka z diamentami i 24k złotem - Maska bardzo podobna do tej z Perfecty. Ma bardziej żelową konsystencję i mnóstwo drobinek. Zapach jest intensywniejszy, jakby owocowy. Polecam ją ,tak jak tą z Perfecty przed każdym większym wyjściem bo po niej twarz wygląda świeżo i promiennie. Kupię ponownie.

4. Efektima Hydro-Repair maska doskonale nawilżająca - jestem wprost zakochana zapachu tej maski <3 Pięknie pachnie mango z nutka ananasa. Skóra po jej użyciu jest przyjemnie nawilżona i gładka. Na pewno do niej wrócę.


5. Ziaja Masło Kakaowe odżywcza maseczka do skóry normalne,suchej i wrażliwej - maska jest bardzo przyjemna w użyciu. Porządnie nawilża,koi i ma cudowny zapach masła kakaowego. Cóż więcej. Polecam. Kupię ponownie.

6. Perfecta Serum C-Forte intensywnie regenerujące - uwielbiam to serum! Twarz zyskuje blask, ożywia się i wygładza. Ma do tego rewelacyjny cytrusowy zapach. Kupię ponownie.


7. Holika Holika ALOE 99% Soothing Gel - Dowód na to że w kosmetyku można zakochać się od pierwszego użycia! Fenomenalnie nawilża i wchłania się ekspresowo! Idealny pod makijaż. Kupię pełnowartościową wersję.

8. Mizon Vita Lemon sparkling peeling gel - najlepszy peeling enzymatyczny jakiego miałam okazję używać. Działa błyskawicznie po nałożeniu. Skóra jest gładka, rozjaśniona. Idealny. Kupię pełnowartościowy produkt.

9. Vichy Idealia skin sleep - po samej próbce jestem bardzo zaciekawiona pełną wersją bo po nocy z tym żelem twarz wyglądała na wypoczętą i świeżą. Jestem pozytywnie zaskoczona. Muszę przetestować pełny produkt.

10. Biotherm Blue Therapy - przyjemnie pachnący lekki krem. Plus za flitr SPF 15. Ładnie utrzymał nawilżenie twarzy w dzień więc z chęcią skusiłabym się na cały słoiczek.


11. Dermedic Tolerans Sensitive krem odżywczy na noc - Krem jest przeznaczony dla skóry nadwrażliwej, alergicznej i skłonnej do podrażnień. Wykorzystałam go gdy zrobiłam sobie kuku peelingiem i miałam totalna masakrę na policzkach. Nałożyłam go na noc a rano buźka była miękka i ukojona. Przydałby mi się właśnie w razie takich sytuacji.

12. La Roche-Posay Hydraphase Intense Legere - miałam kilka próbek tego kremu i mogę że powiedzieć na strefie suchej mojej twarzy sprawdził się idealnie. Utrzymuje nawilżenie którego wymagam, szybko się wchłania i nie roluje pod makijażem. Kupiłabym pełną wersję.

13. Sylveco lekki krem brzozowy - ten krem oceniam przyzwoicie. Nawilżył, szybko się wchłonął i nie zapchał. Skusiłabym się na pełne opakowanie.

14. Sylveco lekki krem nagietkowy - z kolei tu denerwował mnie zapach, nie mogłam się do niego przekonać. Krem ładnie wygładził skórę i załagodził drobne podrażnienia ale zapach to nie moja bajka.



15. Le Petit Marseillais Żel pod prysznic kwiat pomarańczy - co do żeli pod prysznic mam nieduże wymagania. Mają skutecznie oczyszczać i dobrze się pienić. W tym przypadku oba warunki zostały spełnione. Do tego ładnie pachnie i nie wysusza skóry.

16. Delia cosmetics Cameleo szampon keratynowy - Używam do mycia włosów metody kubeczkowej i w przypadku tego szamponu zrobiłam tak samo. Szampon ładnie oczyścił włosy, nie wysuszył. Były sypkie i błyszczące. Polecam

17. Sylveco balsam myjący do włosów z betuliną - tutaj balsam nałożyłam bezpośrednio na włosy, bez rozcieńczania wodą. I warto było. Efektem były nawilżone i świeże włosy które chciałam ciągle dotykać;) Kupie pełną wersję.


18. Yoskine Junsei Anti-age - krem jest bardzo lekki, wchłania się na momencie i nie roluje na twarzy. Z chęcią kupiłabym wersję pełnowymiarową.

19. Palmer's Balsam do ciała masło kakaowe - gęsty, treściwy balsam pachnący naturalnym masłem kakaowym. Nie wyczuwam w nim żadnej chemii. Otula skórę jak szalik i mocno nawilża.

20. BingoSpa kolagen do ciała - ot zwykły nawilżający balsam do ciała z ładnym zapachem. Przyjemnie się go używa ale staniki nie latają :D


21. Mitomo Green Tea Sheet Mask - koreańska maska w płachcie z wyciągiem z zielonej herbaty. Po prostu rewelacja! Maska cudownie odżywia skórę, łagodzi podrażnienia, wygładza i głęboko nawilża. Dostałam ją w paczce od przyjaciółki z Japonii.


22. Ziaja sopot spa krem ujędrniający - Kolejne już zużyte przeze mnie opakowanie. Bardzo się z nim lubimy:) Tu recenzja: kilk

23. Lirene peeling drobnoziarnisty - dorwałam go na promocji w Biedronce pewnego dnia i od tej pory jestem mu wierna. Złuszcza tak jak tego oczekuje i bez podrażnień. Używam go na zmianę z peelingiem Perfecty w saszetce le ten wolę jakoś bardziej. Może ze względu na przyjemny zapach :)

24. Vichy Purete Thermale pianka do mycia twarzy - mój osobisty hit. Pianka jest już niestety niedostępna, ja swoją miałam z allegro. Oczyszcza, dobrze zmywa makijaż i łagodzi wszelkie podrażnienia. Idealna.

25. Sylveco lekki krem rokitnikowy - tak jak w przypadku kremu nagietkowego nie polubiłam jego zapachu. Działanie miał naprawdę w porządku bo i nawilża i wygładza skórę ale cóż z tego skoro zapachowo mnie odrzucał. Zużyłam go jak najszybciej i raczej nie wrócę. Wielka szkoda.


26. Joko Pump your lashes - jedna z niewielu mascar które naprawdę lubiłam. Miała super silikonową szczoteczkę którą idealnie rozczesywała rzęsy, nie nabierała też za dużo tuszu . Rzęsy były rewelacyjnie wydłużone i mega pogrubione. Wróciłabym jeszcze do niego :)

27. Eyeliner laleczka - kosmetyk koreański który kiedyś wygrałam ale długo nie otwierałam i tak sobie czekał na swoją kolej. To był jeden z lepszych eyelinerów jakie miałam. Zazwyczaj używam właśnie tych w kałamarzu, czasem w pisaku. Tym właśnie mogłam zrobić równą i mocno czarną kreskę. No i do tego to urocze opakowanie:)


28. Toni&Guy Prep heat protection mist - mój hit 2016 roku. Perfekcyjnie chroni włosy przed gorącem suszarki(używam tylko suszarki do włosów, żadnych innych urządzeń do stylizacji) mam już kolejne opakowanie i będę kupować go nadal.

29. Aussie spray ochronny + sprawy prostujący - tańsza alternatywa dla Toni&Guy. Sprawdził się u mnie i gdy zabraknie mi tamtego, może znów kupię ten.

30. Farmona Radical szampon normalizujący - jestem posiadaczką włosów przetłuszczających się u nasady i przesuszających na końcach więc ten szampon był dla mnie stworzony. Tak jak pisałam wyżej używam metody kubeczkowej by tak nie zniszczyć reszty włosów. Dzięki temu dobrze oczyszczam skórę głowy a pasma zostają całe. Ten produkt idealnie nada się do takiego mycia. Polecam.

31. Joanna Naturia peeling myjący z truskawką - średni zdzierak, raczej dla skóry mało wymagającej, potrzebującej codziennego drobnego złuszczenia.

32. Farmona Tutti Frutti wiśnia i porzeczka - a tu niespodzianka! Elegancki zdzierak, do tego ładnie pachnący i trzymający się ładnie skóry. Czego chcieć więcej? :)

To już wszystkie zużycia grudnia. 
Używałyście któregoś z wymienionych produktów? :)
Podzielcie się wrażeniami:)

Peace & Love :*

piątek, 11 listopada 2016

Trio cieni Smashbox - idealne do makijażu dziennego

Witajcie :*


Dawno nie było na blogu recenzji kosmetyków kolorowych więc postanowiłam to zmienić.
Dzisiaj zaprezentuje Wam wspaniałe trio cieni do powiek, którymi można stworzyć makijaż dzienny, pasujący w zasadzie każdemu kolorowi oczu.
Wygrałam ten zestaw w konkursie i gdy go otrzymałam to od razu wypróbowałam. 
Zaskoczył mnie pozytywnie, wobec tego dzielę się z Wami moimi wrażeniami.


Smashbox - Photo Op eye shadow trio


 Opis producenta:
 
 Smashbox Eye Shadow Trio to wspaniale dobrane kolorystycznie cienie, które użyte razem dają efekt podkreślenia i wydobywają naturalne piękno oczu. 
Łatwo się mieszają ze sobą, długo pozostają na powiekach.

Skład:  

 Moja opinia:

Cienie znajdują się w plastikowym okrągłym opakowaniu zamykanym na zatrzask.
Zamknięcie jest solidne, nie ma prawa się otworzyć.
Kółeczko jest bardzo wytrzymałe - cienie kilka razy mi upadły i nic im się nie stało.



Każdy cień ma swoją nazwę:

Matowy beż - Bare
Połyskujący róż - Pink Quartz 
Brąz z drobinkami - Sienna 


 Cienie są dobrze napigmentowane, łatwo się je nakłada i blenduje.
Takie połączenie kolorów pozwala na stworzenie pięknego,dziennego makijażu który rozświetli nasze spojrzenie.
Cały dzień nosiłam je na oku i nie wycierały się ani nie zlały w jedną plamę.

 (zdjęcie w sztucznym oświetleniu)
 
Minimalnie osypywały mi się przy aplikacji kolory
z drobinkami ale znalazłam na to radę.

Po pierwsze - nakładam je na uprzednio zastosowaną bazę pod cienie
Po drugie - używam metody stemplowania czyli pacam pędzelkiem raz za razem :D

Odstraszająco może działać cena - około 140 zł, ale na allegro widuję je w znacznie niższych cenach.

Podsumowując, polecam ten piękny zestaw bo jest bardzo uniwersalny, poręczny - można go zabrać wszędzie, zajmuje mało miejsca i trwały.


Spotkałyście się już z tymi cieniami?
Jakie zestawy Wy polecacie?:)